Wywiad: Lalah Hathaway – „Szczerość jest tym, co trwa wiecznie”

Amerykańska gwiazda sceny soul i r&b, córka legendy afroamerykańskiej muzyki Donny’ego Hathawaya czyli nieprzeciętnie utalentowana Lalah Hathaway we własnej osobie, w ekskluzywnej rozmowie dla SugaSoul.pl .

SugaSoul.pl: Pochodzisz z niebywale muzycznej rodziny. Twój ojciec był jedną z najbardziej niezwykłych i wpływowych postaci w historii muzyki soul. Jak więc wyglądało Twoje dzieciństwo? Czy od samego początku byłaś otaczana muzyką czy też rodzice skutecznie oddzielali pracę od domu?

Lalah Hathaway: Wydaje mi się, że moje dzieciństwo było całkiem normalne chociaż muszę przyznać, że przez sporą jego część byłam święcie przekonana, iż każdy człowiek jest muzykiem lub ma coś z muzyką wspólnego. Jakoś nie dostrzegałam, że mogą istnieć inne, równie istotne zawody (śmiech). Posiadanie dwójki rodziców będących artystami, wpłynęło także na to, że rozpoczęłam muzyczną edukację bardzo wcześnie i bardzo serio, bo w prestiżowym Amerykańskim Konserwatorium Muzycznym.

SugaSoul.pl: Kiedy nadeszła finalna decyzja by zająć się muzyką na poważnie?

Lalah Hathaway: Od zawsze zajmowałam się muzyką i mówiąc szczerze, nie miałam świadomości, że muszę coś wybierać, opowiedzieć się w kwestii przyszłości. Ta ścieżka była dla mnie zupełnie naturalna, wprost odruchowa. Moja mama była osobą, która najsilniej wspierała moje ambicje i dopingowała w realizowaniu siebie na drodze artystycznej.

SugaSoul.pl: Czy nigdy nie odczuwałaś presji by być lepszą i większą niż Twój ojciec?

Lalah Hathaway: Przenigdy, w najmniejszym nawet stopniu! Mówiąc szczerze, uwielbiam poczucie, że nikt – łącznie ze mną samą – nigdy nie będzie tak wspaniały jak Donny Hathaway. Osobiście daje mi wiele radości fakt, że jestem córką najlepszego wokalisty, który kiedykolwiek żył.

SugaSoul.pl: Minęły już 22 lata od czasu Twojego debiutu. Co, według Ciebie, zmieniło się najbardziej w Twoim życiu prywatnym oraz jakie istotne zmiany zaszły w muzyce soul i r&b w tym właśnie czasie?

Lalah Hathaway: Cóż, przez ten okres czasu moje życie osobiste zmieniło się bardzo mocno, a jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wiele rzeczy pozostało dokładnie takimi samymi jakimi były dwie dekady temu. Mnóstwo ludzi przewinęło się przez te wszystkie lata. Jedni tylko mignęli, inni pouciekali, jeszcze inni zostali w moim życiu do dnia dzisiejszego. Wielu mi pomagało ale jeszcze więcej osób próbowało mnie zniszczyć i odebrać to, do czego doszłam ciężką pracą, dlatego jestem dumna, że wciąż profesjonalnie zajmuje się muzyką – tworzę, śpiewam i odczuwam spełnienie. Jeśli zaś chodzi o kondycję soulu i r&b tutaj, w Stanach, te gatunki przeszły ogromną metamorfozę. Wiele się zmieniło, nie zawsze na dobre. Przemysł ten rozwija się z prędkością światła. Bycie częścią tej zwariowanej muzycznej rzeczywistości jest niewątpliwie trudne, ale też bardzo ekscytujące!

SugaSoul.pl: W swojej twórczości zawsze starasz się łączyć brzmienie klasycznego soulu z bardziej nowoczesnymi dźwiękami. Czy kreowanie muzyki w dzisiejszych czasach, kiedy trendy zmieniają się tak szybko, jest trudniejsze niż było kiedyś?

Lalah Hathaway: Nie powiedziałabym tego. Robię taką muzykę, która do mnie przemawia. Wiedzie mnie mój własny instynkt a przede wszystkim gust. Nie poddaje się biernie trendom. Moja twórczość jest zazwyczaj wynikiem swoistej mieszanki tego, co dotarło do moich uszu – zarówno nagrań starych jak i nowych.

SugaSoul.pl: Co po tylu latach motywuje Cię do ciągłego tworzenia muzyki?

Lalah Hathaway: Chyba przede wszystkim to, że sama jestem wielką fanką przeróżnych artystów! Kocham muzykę, kochałam od zawsze, przez całe swoje życie. Na dodatek to właśnie dźwięki mogą cię przenieść w mgnieniu oka tam gdzie tylko chcesz. Uwielbiam te podróże w czasie, które odbywam z muzyką. Zamykam oczy i raz przenoszę się do domu ukochanej babci, kiedy indziej uciekam wspomnieniami na lodowisko w zimie 1987 roku albo do zwariowanych lat koledżu. Jestem również motywowana przez szeroko pojętą sztukę, nie tylko muzykę. Prawdziwa głębia zawarta w obrazach, rzeźbach, literaturze, bardzo mnie porusza.

SugaSoul.pl: Jak zaczyna się u Ciebie proces pisania piosenki? Zaczynasz od melodii czy od tekstu?

Lalah Hathaway: Och, ta procedura wygląda naprawdę różnie. Zdradzę Ci jednak, że niestety ostatnio nie piszę już tyle co kiedyś w związku z czym to, na czym aktualnie skupiam się najbardziej, to próba odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” i „co zrobić by powrócić do szybkiego, mechanicznego tworzenia, które przychodziło mi dawniej tak łatwo”.

SugaSoul.pl: W wielu Twoich piosenkach można odnaleźć bardzo osobiste, pisane z głębi serca teksty. Czy jest Ci trudno otwierać się w ten sposób poprzez muzykę?

Lalah Hathaway: Myślę, że prawdziwi artyści (a nie tylko rzemieślnicy) naprawdę wyrażają siebie przez swoją sztukę. To właśnie szczerość i prostolinijna prawda są tym, co trwa wiecznie. Nadrzędnym celem każdego wykonawcy powinien być możliwie jak największy autentyzm.

SugaSoul.pl: Współpracowałaś z wieloma znakomitymi artystami m.in. Meshell Ndegéocello, Mary
J. Blige czy Marcusem Millerem. Która z tych kolaboracji była dla Ciebie najbardziej ekscytująca i satysfakcjonująca?

Lalah Hathaway: Osoby, które wymieniłaś są absolutnie fantastyczne, jednak to nie cała lista artystów dla których pisałam lub z którymi nagrywałam. Jestem niezwykle szczęśliwa, miałam (i nadal mam) wspaniałą karierę oraz możliwość współpracy z prawdziwymi geniuszami muzycznego biznesu. Wybór tylko jednej osoby jest dla mnie niemożliwy!

SugaSoul.pl: Kilka lat temu zostałaś ambasadorką akcji Circle of Promise (program mający na celu propagowanie wiedzy na temat raka piersi i jego przeciwdziałaniu wśród afroamerykańskich kobiet – przyp. SugaSoul).  Dlaczego było to dla Ciebie tak istotne?

Lalah Hathaway: Faktycznie, było to dla mnie bardzo ważne przedsięwzięcie. Chciałam okazać moje pełne wsparcie, empatię oraz przekazać jak najwięcej pozytywnej energii dla kobiet zmagających się z rakiem piersi. I choć już nie jestem oficjalną ambasadorką tej akcji, nadal staram się zrobić coś dobrego i pożytecznego w tej kwestii kiedy tylko mogę, bo wierzę, że moja popularność może się przydać nie tylko mnie ale i innym, potrzebującym ludziom.

SugaSoul.pl: Między innymi Circle of Promise było dowodem na to, że dbasz o problemy zwyczajnych kobiet. Co sądzisz na temat obrazu kreowanego przez media, które przedstawiają naszą płeć w niewybredny sposób i nazywają „pustymi dziwkami”? Czy nie smuci Cię fakt, że taki obraz kobiet jest najsilniej promowany przez afroamerykańskich raperów?

Lalah Hathaway: Chociaż taka postawa do mnie nie przemawia i rodzaj muzyki o którym wspomniałaś ma dla mnie zerową wartość artystyczną, to jednak uważam, że jest miejsce na wszystko, nawet na najbardziej absurdalny rodzaj artystycznego przekazu.

SugaSoul.pl: Czy ktoś z nowej generacji muzyków wzbudził ostatnio Twoje szczególne zainteresowanie i sympatię?

Lalah Hathaway: Bardzo lubię Flying Lotusa, Franka Oceana, KING i Little Dragon. Przykre jest jedynie to, że ostatnio w ogóle nie słyszę artystów, których cenię w żadnej stacji radiowej…

SugaSoul.pl: Jakie są Twoje kolejne artystyczne plany? Czy szykuje się jakaś nowa płyta?

Lalah Hathaway: Choć nie zostało to jeszcze oficjalnie ogłoszone, myślę że wkrótce możecie spodziewać się albumu live!

SugaSoul.pl: Jakie jest najważniejsze przesłanie muzyki Lalah Hathaway?

Lalah Hathaway: Mam nadzieję, że moja muzyka koi dusze i przynosi pocieszenie, kiedy tego potrzebujesz. Chciałabym żeby słuchacz moich piosenek z zamkniętymi oczami i słuchawkami na uszach udawał się do tych miejsc o których marzy i śni i by czuł się tam po prostu szczęśliwy.

 

Rozmawiała: Funky Fox

  • Pierwszorzędny wywiad z pierwszorzędną artystką! Gratulacje.

  • Szacun za wywiad!!