Wywiad: Lena Romul – „Klasyfikacja mojej muzyki nie jest prosta”

10987455_806511196095750_8608528241444527122_n(fot. Angelika Jakociuk/Anja Simon)

Wokalistka, saksofonistka, autorka muzyki i tekstów, laureatka głównej nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Jazz Juniors w 2009 roku oraz finalistka IV edycji telewizyjnego talent-show, Mam Talent, Lena Romul w ekskluzywnej rozmowie dla SugaSoul.pl.

SugaSoul.pl: Spotykamy się na krótko przed Twoim kolejnym koncertem. Czy przed wejściem na scenę zdarza Ci się jeszcze, że dopada Cię stres?

Lena Romul: Nie denerwuję się przed koncertami. Ewentualnie zdarza mi się, że na początku występu mam lekko spięty głos, ale wynika to z tego, że nie miałam czasu się rozśpiewać. Koncerty sprawiają mi przyjemność. Jest to zwieńczenie wielu przygotowywań i ogromna satysfakcja dla mnie.

SugaSoul.pl: Od zawsze wiedziałaś, że muzyka będzie tym, czym będziesz zajmować się zawodowo w przyszłości, czy może miałaś awaryjny plan B, na wypadek gdyby coś poszło nie tak?

Lena Romul: Zdecydowanie nie jestem osobą, która myśli tak analitycznie o życiu. Prawdopodobnie jest to naiwne i głupie, ale muzyka od zawsze była mi bardzo bliska. Rodzice proponowali mi po ukończeniu liceum, abym przemyślała swoje wybory i poszła na normalne studia, ale nie posłuchałam się ich. (śmiech)

SugaSoul.pl: Czyli absolutnie nie widzisz siebie robiącej czegoś co nie jest związane z branżą muzyczną?

Lena Romul: Mogłabym zająć się dawaniem przyjemności i pomocy fizycznej innym ludziom, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Mam na myśli fizjoterapię czy masaże. Oczywiście musiałaby towarzyszyć mi w tym muzyka.

SugaSoul.pl: Zdarza Ci się jeszcze kupować albumy na fizycznych nośnikach, czy źródłem nowej muzyki są dla Ciebie tylko i wyłącznie zasoby Internetu?

Lena Romul: Słucham bardzo dużo muzyki w Internecie, ale mniej więcej co dwa miesiące udaję się do sklepu muzycznego, gdzie kupuję fizyczne krążki. Bardzo lubię dotknąć płytę, zobaczyć, jak artysta wyobrażał sobie całokształt.

SugaSoul.pl: Zatem jaki krążek ostatnio kupiłaś?

Lena Romul: Moim ostatnim zakupem były płyty Natalii Przybysz i Jamiego Culluma.

SugaSoul.pl: Przejdźmy do clou naszego spotkania, czyli Twojego ostatniego wydawnictwa zatytułowanego Pegaz. Opowiedz, w jakich warunkach powstawał ten krążek i o ludziach, którzy go z Tobą współtworzyli.

Lena Romul: Płyta najpierw powstała w mojej głowie, następnie nagrałam różnego rodzaju demówki. Kolejnym krokiem było przerobienie małego, drewnianego domu na studio nagraniowe. Zaprosiliśmy tam razem z Jerzym Markuszewskim, współproducentem i perkusistą, na nagrania ludzi, którzy tworzyli ze mną mój poprzedni album, Instynktownie. Byli to: Patryk Kraśniewski – instrumenty klawiszowe, Grzegorz Piasecki – kontrabas i bas, Piotrek Rubik – gitara elektryczna i akustyczna oraz kilku gości, np. Sabina Nycek, Aga Bigaj, Ola Kołcz, które zajęły się chórkami, Wojtka Miecznikowskiego i jego głos oraz puzon Mateusza Mendyki. Dom-studio znajdował się na skraju Warszawy. Była to bardzo spokojna, leśna okolica. Muzykę w tych warunkach zarejestrował Wojtek Trusewicz i historie zlepiły się w jedną.

SugaSoul.pl: Jak długo łącznie trwał proces twórczy Pegaza?

Lena Romul: Od czerwca 2013 roku do czasu jego premiery, czyli listopada 2014 roku.

SugaSoul.pl: Nie masz myśli w stylu „o, tutaj bym coś zmieniła, inaczej zaśpiewała” słuchając albumu dziś, czy jesteś w pełni zadowolona z efektu końcowego?

Lena Romul: Jeszcze nie. Kiedy słucham mojej poprzedniej płyty to zdarza mi się, że mam takie emocje. W przypadku Pegaza jeszcze nie uruchomiłam „samokrytyka”. Na razie jestem bardzo szczęśliwa, że udało się to zamknąć w takiej formie. Myślę, że jak się spotkamy za pół roku to wymienię Ci przynajmniej dwadzieścia rzeczy, które należałoby zmienić. (śmiech)

SugaSoul.pl: Jak zareklamowałabyś album ludziom, którzy nigdy nie mieli styczności z Twoją muzyką?

Lena Romul: Jest to krążek dla ludzi, którzy lubią słuchać pełnych albumów, a nie „singlowych empetrójek”. Mam na myśli to, że koncepcja materiału zawarta jest w całych czterdziestu minutach jego trwania. Jego historia ma sens dopiero wtedy, kiedy wysłuchamy go w całości. Jest to muzyka raczej spokojna. Relaksacyjna to za duże słowo, ale z pewnością są to dźwięki, które dają swobodę myśleniową. Zauważyłam na koncertach, że wprowadza ona ludzi w rodzaj transu. Przed koncertem są rozbiegani, wykonują dużo ruchów, a w jego trakcie i po są bardzo stateczni. (śmiech) Pegaz to taki „godzinny rozluźniacz”, w sam raz na wieczór, na odstresowanie.

SugaSoul.pl: Mimo że nie jestem fanem usilnego gatunkowania muzyki, bardzo ciekawi mnie, jak określiłabyś styl muzyczny, który znajdziemy na Pegazie? Pytam, bowiem z pewnością wśród naszych czytelników są tacy, którzy lubią wiedzieć, do jakiej szufladki zaglądają. Przyznam, że pisząc recenzję Twojego albumu miałem z tym niemały problem…

Lena Romul: Klasyfikacja tej muzyki rzeczywiście nie jest prosta. Wywodzę się z muzyki klasycznej i jazzowej, takiej się uczyłam. Przez długi czas także słuchałam muzyki soulowej, a potem elektronicznej. Wydaję mi się, że te trzy nurty spotkały się na tej płycie. A jak Ty byś to nazwał? (śmiech)

SugaSoul.pl: Od czasu napisania recenzji zbyt wiele się nie zmieniło. Nadal nazwałbym to fuzją soulu i jazzu, okraszoną nutą elektroniki. Wszystko to w bardziej uniwersalnym, powiedziałbym nawet „upopowionym” wydaniu, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.

Lena Romul: Dziękuję.

SugaSoul.pl: Czy dostajesz sporo przychylnych wiadomości od słuchaczy odnośnie zawartości albumu? Czujesz się doceniona?

Lena Romul: Odzew liczbowo jest bardzo podobny jak w przypadku pierwszej płyty. Ciekawą rzeczą jest fakt, że po koncertach sprzedaje się więcej egzemplarzy krążka, niż uczestniczy w nich ludzi. Zabierają Pegaza także dla znajomych. Co do recenzji i opinii ludzi to muszę przyznać, że są one bardzo pozytywne. Bardziej niż w przypadku jego poprzednika, co jest szalenie miłe.

SugaSoul.pl: Dlaczego zdecydowałaś się wydać album w swoim własnym wydawnictwie, z dala od wielkich wytwórni?

Lena Romul: Ponieważ od początku do samego końca miałam kontrolę nad wszystkim. Nie muszę nic zmieniać, przebierać się w rzeczy, które mi się nie podobają, robić dziwnych fryzur, ani opowiadać rzeczy w wywiadach, o których nie chciałabym mówić, albo czegoś ukrywać. Przez pewien czas miałam menedżerkę, która mnie prowadziła. Na początku było w porządku, po czasie wiele kwestii zaczęło mi przeszkadzać.

SugaSoul.pl: Pierwszym singlem promującym Pegaza był utwór zatytułowany Bajka. Teledysk do niego nakręcono na malowniczej wyspie Rugia w Niemczech. Czy planujesz jeszcze wideoklipy do innych kawałków zawartych na krążku?

Lena Romul: Planuję zrobić live-sesję do numeru Oczy (występ został już zarejestrowany i można obejrzeć go poniżej – przyp. SugaSoul). Bardzo zależy mi także na obrazku do nagrania Szukam, ale absolutnie mi się nie śpieszy. Naszym marzeniem z Angeliką Jakociuk, która jest odpowiedzialna za klip do Bajki, jest zrobić wizualizacje do wszystkich kawałków zawartych na albumie. Chciałabym także w tym roku zarejestrować cały koncert.

SugaSoul.pl: Nagranie miałoby trafić do Internetu?

Lena Romul: Tak. Oczywiście, jeśli byłoby duże zainteresowanie to chętnie wydałabym ten koncert na DVD.

SugaSoul.pl: Praca w studiu nagraniowym czy występy na żywo?

Lena Romul: Zależy od poru roku. (śmiech) Latem, kiedy jest ciepło, uwielbiam grać koncerty. Gdy jest chłodniej wolę tworzyć.

SugaSoul.pl: Teraz pytanie, którego wielu artystów nie lubi. Dotyczy talent show…

Lena Romul: Dlaczego?

SugaSoul.pl: Nie wiem, zauważyłem taką tendencję.

Lena Romul: Ja nie mam z tym żadnego problemu. Też zauważyłam, że niektórzy próbują się w jakiś sposób odcinać od tego. To nie ma sensu.

SugaSoul.pl: Jesteś finalistką czwartej edycji telewizyjnego programu Mam Talent . Jak po czasie zapatrujesz się na to? Nie żałujesz wzięcia udziału w tym programie?

Lena Romul: Absolutnie nie. Nie uważam aby miało mi to cokolwiek zepsuć. Inaczej: nie ma czego żałować w sytuacji, która uczy obycia się z rynkiem muzycznym. Udział w takim programie naprawdę wiele uświadamia. Sama sobie wybierałam repertuar, bardzo ładnie mnie ubierali i malowali. Czego kobieta może chcieć więcej? (śmiech)

SugaSoul.pl: Na pewno w trakcie trwania Mam Talent i po jego zakończeniu poznałaś wielu ludzi. Czy nie zdarzyła Ci się sytuacja, w której ktoś próbował wykorzystać Ciebie? Twoje zaufanie i „debiutancką” naiwność?

Lena Romul: Menedżerka, do której trafiłam po programie widziała moją karierę inaczej niż ja.

SugaSoul.pl: Pod Twoimi występami z programu, które oglądałem w Internecie, bardzo często trafiałem na niewybredne zarzuty wobec Twojej osoby. Pojawiały się głosy, że jesteś zadufana i arogancka…

Lena Romul: Faktycznie, było ich sporo.

SugaSoul.pl: Czy to nie dlatego, że po prostu robiłaś tam swoje? Nie wdawałaś się w niepotrzebną polemikę z jury i nie mizdrzyłaś do kamery jak większość. Po prostu wychodziłaś, śpiewałaś i grałaś na saksofonie.

Lena Romul: Szkoły muzyczne nauczyły mnie, że moim czasem jest ten, w którym występuje. Po jest dla ludzi, którzy potrzebują mieć o czym podyskutować, wyrazić opinię. Po prostu robiłam swoje i nie myślałam o tym, jak powinnam zachowywać się po mojej prezentacji.

SugaSoul.pl: Wiosna, lato… Dla artystów to czas plenerowych koncertów i letnich festiwali. Jakie są Twoje plany?

Lena Romul: Latem zazwyczaj pracuję jako chórzystka lub saksofonistka, wspierając innych wykonawców. Chętnie bym wystąpiła na jakimś festiwalu w tym roku, aby zobaczyć jak Pegaz sprawdzi się w takich warunkach.

SugaSoul.pl: Udział w polskim festiwalu transmitowanym w telewizji? Np. Opole?

Lena Romul: W Polsce tak to nie działa. (śmiech)

SugaSoul.pl: Myślałem bardziej o tym, czy wzięłabyś udział w takim przedsięwzięciu gdyby pojawiła się taka możliwość.

Lena Romul: Oczywiście, że tak. Lubię grać i śpiewać. (śmiech) Nie należę jednak do największych wytwórni w Polsce. Występowałam wielokrotnie na telewizyjnych festiwalach jako muzyk u innych artystów, rozumiem funkcjonowanie tego typu imprez. Ludzie oglądają w telewizji taki występ, za chwilę zmieniają kanał na inny, na którym puszczany jest kolejny festiwal. Jest to bardzo ulotne. Kontakt z człowiekiem na koncercie na żywo jest czymś innym.

SugaSoul.pl: Kolejna płyta?

Lena Romul: Nie mylę na razie o tym. Nie wiem jaki kierunek obiorę na kolejnym albumie. Aktualnie bardzo dużo rzeczy mnie inspiruje. Bardzo lubię materiał zawarty na Pegazie, ewentualnie mogłabym bardziej ożywić ten styl na jego następcy. Moim marzeniem jest także nagranie płyty instrumentalnej, z małą ilością wokali, brzmiącej melodycznie i rytmicznie.

SugaSoul.pl: Kim jest Lena Romul kiedy w żaden sposób nie zajmuje się muzyką? Co sprawia Ci przyjemność kiedy jesteś w domu i możesz być totalnie sobą?

Lena Romul: Mieszkam w wynajętym domu razem z pięcioma artystami. Znajduje się tam studio i sala prób, więc muzykę słychać w nim bardzo często. Natomiast kiedy jest cicho i jestem z dala od muzyki, uwielbiam siedzieć w dresach na kanapie i oglądać filmy, pracować w ogrodzie lub gotować swoje warzywne potrawy. Jestem wegetarianką od 15 roku życia. Interesują mnie także współczesne nurty graficzne. Lubię przyglądać się nowościom wizualnym na papierze, komputerze i w przestrzeniach. Ostatnio jednak jestem trochę innym człowiekiem. Niedawno miałam wypadek samochodowy jadąc na koncert, w którym ucierpiało wiele osób. To wydarzenie dało mi dużo do myślenia na temat życia. W ostatnim miesiącu jestem bardziej refleksyjną osobą niż kiedykolwiek. Siedzę w domu w dresach i myślę. (śmiech)

 

Rozmawiał: Piotr Bućkun