Recenzja: Lena Romul – „Pegaz”

10408655_890016341010891_916511759420357501_n

Wokalistka, saksofonistka, autorka muzyki i tekstów, laureatka głównej nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Jazz Juniors w 2009 roku oraz finalistka IV edycji telewizyjnego talent-show, Mam Talent. Kim jeszcze jest Lena Romul? Od dzisiaj do powyższej listy dopisuję: „autorka jednego z najlepszych albumów z rodzimego podwórka, jakie słyszałem w tym roku”.

Pegaz to drugi krążek w dotychczasowej karierze dwudziestoczteroletniej poznanianki. Wydawnictwo w całości wyprodukowane zostało przez duet Lena Romul i Marcus Chevskee. Co na nim znajdziemy? Jeśli miałbym odpowiedzieć na to pytanie słuchaczom lubiącym gatunkowanie muzyki – co w tym przypadku nie przychodzi mi wcale ze znaną sobie łatwością – rzekłbym: dziewięć utworów z pogranicza soulu, jazzu i popu, nierzadko śmiało wybiegających poza wspomniane ramy stylistyczne.

„Płyta nagrana i wyprodukowana została w wynajętym na kilka miesięcy małym, drewnianym domku w podwarszawskich lasach, w warunkach sprzyjających przyjaźni z naturą” – tak proces powstawania Pegaza opisują jego twórcy. Słuchając albumu trudno się z nimi nie zgodzić. Materiał na nim zawarty brzmi niepośpiesznie i ujmująco naturalnie. Analogicznie sprawa ma się w przypadku tekstów, napisanych i zaśpiewanych przez Romul w ojczystym języku. Młoda artystka robi to w sposób niewymuszony, nie starając się niczego udowadniać. Po prostu śpiewa, opowiadając zwyczajne historie. To właśnie wspomniana naturalność i minimalizm są największymi atutami całego zestawu.

Singlowa i okraszona reggae’owym vibe’m Bajka, wwiercające się w ucho Budujemy, pełne osobliwego uroku Na Zawsze, czy będący prywatnym manifestem ku czci wolności Hymn – to niewątpliwie najmocniejsze momenty na tym krótkim wydawnictwie. Mówiąc językiem mojej nauczycielki polskiego z liceum: „krótkim, acz treściwym”.

Znając preferencje polskich mediów i ich niesłabnące zamiłowanie do takich „muzycznych atutów”, jak nagie pośladki, mam spore wątpliwości, czy artystyczny sukces tegorocznej propozycji Leny Romul pójdzie w parze z komercyjnym. Nawet jeśli tak się stanie, to krążek z pewnością trafi do grona sympatyków muzyki prawdziwie szczerej. Tej jesieni nie mam zamiaru opuszczać jego szeregów.

Lena Romul
Pegaz
Captain Earth, 2014

Autor: Piotr Bućkun