Recenzja: Algebra Blessett – „Recovery”

Po wysmakowanym debiutanckim albumie Purpose, który z miejsca uwiódł fanów czarnych brzmień, Algebra Blessett powraca z nowym projektem pozbawionym jakiegokolwiek charakteru.

Wokalistka z Atlanty, która podbiła serca tysięcy słuchaczy swoją muzykalnością, przebojowością i pierwszorzędnym a zarazem nieprzesadzonym, nienapuszonym wokalem egzaltowanej diwy, po sześciu latach milczenia prezentuje nowy longplay zatytułowany Recovery. Jakież jednak rozczarowanie czeka tych, którzy pamiętają Algebrę muzycznie nawiązującą w Purpose do najlepszych czasów dla rhythm&bluesa z duszą.

Najnowszy krążek bez wątpienia nie jest blamażem ani nieporozumieniem, o którym wokalistka będzie chciała szybko zapomnieć. Recovery to płyta solidna lecz pozbawiona niemal całkowicie zwiewności i artystycznego polotu. W warstwie tekstowej z pewnością wiele słuchaczy, czy raczej słuchaczek z aktualnie złamanym sercem, będzie mogło się w pełni utożsamić, bowiem na ostatnim albumie Algebry znalazło się przynajmniej kilka wersetów-perełek, które potrafią skutecznie utkwić w głowie na dłuższą chwilę. Wokalnie Blessett wciąż jest stonowana i rozsądna, nie szarżuje i nie pyszni się, używając dokładnie takiej ilości środków jaka jest niezbędna dla wyrazu artystycznego. Muzycznie jednak Recovery jest – w znakomitej większości – mdłe i przezroczyste. Kolejne piosenki następują po sobie, zlewając się w jedną miałką całość i choć przez ponad 40 minut rozbrzmiewają w głośnikach, równie dobrze mogłyby przestać.

Szczęśliwie monotonia na najnowszym albumie Algebry jest kilka razy skutecznie przerywana. Po sekwencji niezajmujących melodii otrzymujemy jedną perełkę, a później drugą i trzecią. Chlubnymi wyjątkami na nieciekawym muzycznym horyzoncie Recovery są m.in. Writers Block czy kończące płytę I’ll Be Ok, utwory obok których – z wielu powodów – trudno przejść obojętnie. Żal tylko, że zabrakło miejsca na więcej tak pięknych kompozycji na trackliście tegorocznej płyty Algebry, natomiast umieszczono na niej piosenki, które mimo obiecujących pierwszych sekund toną po chwili w odmętach bezbarwnej pospolitości.

Kariera Blessett znajduje się w bardzo dziwnym miejscu. Po przebojowym debiucie i wielce rozbudzonych nadziejach, artystka powraca po (zbyt)wielu latach z albumem, który znajduje się mocno poniżej oczekiwań większości jej fanów; wciąż jednak nie jest to projekt słaby a jedynie – a raczej aż – mało zajmujący. Wierzę, że Algebra odnajdzie w sobie ogień i pasję, której niewielu dało się oprzeć na Purpose, a Recovery stanowi jedynie rozbieg do czegoś dużo większego i piękniejszego. Do trzech razy sztuka!

Algebra Blesset
Recovery
Entertainment One, 2014

Autor: Funky Fox