Wywiad: Navasha Daya – „Znam wartość swojej muzyki”

Amerykańska wokalistka, producentka i autorka tekstów, Navasha Daya w ekskluzywnej rozmowie dla SugaSoul.pl.

SugaSoul.pl: Pamiętasz, o czym była pierwsza piosenka jaką napisałaś w życiu?

Navasha Daya: Mój pierwszy utwór opowiadał o motylach. Napisałam go mając 6 lub 7 lat.

SugaSoul.pl: Kiedy zrodziła się w Tobie świadoma decyzja tego, że chcesz zostać profesjonalną wokalistką?

Navasha Daya: Dorastałam w muzycznym środowisku. Mój ojciec organizował w naszym domu próby zespołu. Według wspomnień mojej mamy, pierwsze deklaracje chęci bycia piosenkarką pojawiły się gdy miałam zaledwie 4 lata. Pierwszy profesjonalny występ odnotowałam w wieku 10 lat, natomiast pierwszy koncert, za który mi zapłacono zaśpiewałam w wieku 13 lat. Od niego wszystko się zaczęło.

SugaSoul.pl: Masz jakieś szczególne zainteresowania, niezwiązane z muzyką, którymi zajmujesz się w wolnym czasie?

Navasha Daya: Tak, pomagam młodzieży i rodzinom w Baltimore w ramach Instytutu Wsparcia Młodzieży. Jest to organizacja non-profit założona przeze mnie, mojego męża oraz dwóch młodych ludzi, którymi opiekowaliśmy się przez wiele lat. Pełnię w niej wiele ról. Jestem zaangażowana w rozwój społeczności poprzez promowanie sztuki jako sposobu na wywołanie długotrwałych, pozytywnych skutków. Jestem również propagatorką holistycznych praktyk zdrowotnych. Prowadzę konsultację z uzdrawiającymi sesjami Reiki. Kocham oba te zajęcia. Uwielbiam także spędzać czas w domu, z moimi dziećmi i mężem.

SugaSoul.pl: Czy uważasz, że odnotowałaś progres od czasu wydania pierwszego albumu Fertile Ground, grupy z którą niegdyś nagrywałaś? Jak oceniasz swój rozwój artystyczny na przestrzeni tych lat?

Navasha Daya: Przede wszystkim zyskałam mnóstwo umiejętności i doświadczeń. Na początku mojej kariery, jako członkini Fertile Ground, ruch muzyki soul wrzał do tego stopnia, że otrzymałam tytuł „neo-soul”, choć równie dobrze pasowaliśmy do gatunków jazz i world music. Poszliśmy jednak o krok dalej i staliśmy się znani jako undergroundowa grupa spod znaku indie soulu. Przez ostatnie 15 lat niesamowicie dojrzałam. Jestem gotowa, aby współpracować z innymi artystami, bowiem jeszcze nie doświadczyłam tego jako niezależna wokalistka.

SugaSoul.pl: Nie żałujesz, że nie nagrywasz już z Fertile Ground?

Navasha Daya: Jestem osobą, która niczego w życiu nie żałuje. Przejście ze współzałożycielki i wokalistki w Fertile Ground, do artystki solowej było nieuniknione. Zespół rozsypał się, a niemal każdy z członków nagrał już własny materiał. Nie mam do nikogo żalu.

SugaSoul.pl: Czym w Twoim przypadku różni się bycie artystką solową, od nagrywania w grupie?

Navasha Daya: To zupełnie dwie różne sytuacje. Będąc w grupie, ktoś lub większa ilość ludzi kieruje tobą. Tworząc solo sama podejmuję wszystkie decyzje. Nareszcie jestem wolna. Brzmienie mojej muzyki zależy wyłącznie ode mnie.

SugaSoul.pl: Nie czujesz się znowu trochę jak debiutantka, która zaczyna wszystko od początku?

Navasha Daya: Nie! (śmiech) Kontynuuję swoją podróż. Od czasu napisania pierwszej piosenki jako dziecko, po dzień dzisiejszy. Czuję się naprawdę szczęśliwa, że występuję solo.

SugaSoul.pl: Od premiery Twojej debiutanckiej EPki zatytułowanej Rebirthed Above Ground minął rok. Co się zmieniło w Twoim życiu przez ten czas?

Navasha Daya: Zyskałam rozgłos i szacunek jako Navasha Daya. Otrzymałam wiele pozytywnych recenzji odnośnie moich występów, tekstów oraz produkcji EPki. Poznałam mnóstwo wspaniałych muzyków, twórców, promotorów, miejsc… Warto nadmienić, że nawiązałam współpracę z grupą wokalną Sweet Honey in the Rock, która ma na swoim koncie nagrodę Grammy. Występowałam gościnnie w ich trasie koncertowej.

SugaSoul.pl: Jakiś czas temu, na swoim fanpage’u na Facebooku, ogłosiłaś, że powstaje teledysk do jednego z kawałków zawartych na Rebirthed Above Ground. Mogłabyś zdradzić, o który utwór chodzi i kiedy możemy spodziewać się wspomnianego obrazka?

Navasha Daya: Tak, będzie to wideoklip do numeru zatytułowanego Iwapele. Jego premiera odbędzie się jeszcze w styczniu.

SugaSoul.pl: Masz już plany związane z wydaniem nowego materiału?

Navasha Daya: Zdecydowanie! Aktualnie jestem w trakcie tworzenia utworu w stylu dance, a także coveru pewnego soulowego klasyka. Cały czas piszę, produkuję i nagrywam muzykę na mój kolejny krążek.

SugaSoul.pl: Moim ulubionym utworem na Twojej EPce jest Sweet Kiss. Czy takie brzmienie będziesz kontynuować na kolejnym wydawnictwie?

Navasha Daya: Cóż, zależy co masz na myśli. Jeśli wpływy moich jazzowych korzeni, to zdecydowanie tak!

SugaSoul.pl: Co lub kto jest dla Ciebie inspiracją do tworzenia muzyki?

Navasha Daya: Na pewno wpływ na moje brzmienie ma otoczenie muzyczne, w którym się obracam. Czasami inspirują mnie piosenki z zupełnie odległych mi gatunków muzycznych. Kiedy indziej moje utwory pojawiają się „znikąd”. Potrafię usiąść i na poczekaniu stworzyć numer. To prawie jak ściąganie muzyki z Internetu. Czasami tworzenie kawałka trwa tygodnie lub miesiące, innym razem zaś dzień lub zaledwie chwilę. To zabawa. Słyszę wtedy wszystkie części nowej piosenki: od bębnów, mamrotania basu, do fortepianu, strun gitary, smyczków, po melodię i tekst.

SugaSoul.pl: Uważam, że jesteś trochę niedocenianą artystką. Zgodzisz się ze mną?

Navasha Daya: Nie czuję się niedoceniana, ponieważ znam wartość swojej muzyki. Poza tym wiem, że są ludzie, którzy mnie słuchają. Nie mogę się doczekać, aż grono moich odbiorców się powiększy. To wielkie szczęście być w odpowiednim miejscu i właściwym czasie. Czuję, że najlepsze dopiero przede mną…

 

Rozmawiał: Piotr Bućkun